„Zasadzka […] uderzy jak piorun” – atak na konwój w świetle zapomnianego traktatu Ignacego Prądzyńskiego [ The ambush (...) will strike like a lightning - an attack upon the convoy in the light of a forgotten treatise by Ignacy Prąd

Please download to get full document.

View again

of 14
All materials on our website are shared by users. If you have any questions about copyright issues, please report us to resolve them. We are always happy to assist you.
Categories
Published
The ambush (...) will strike like a lightning - an attack upon the convoy in the light of a forgotten treatise by Ignacy Prądzyński Ignacy Prądzyński - a participant of Napoleonic Wars, general and quartermaster general of our army during the
  Teka Kom. Hist. – OL PAN, 2011, VIII, 185-198  ZASADZKA […]  UDERZY IAK PIORUN – ATAK NA KONWÓJ W Ś WIETLE ZAPOMNIANEGO TRAKTATU IGNACEGO PR  Ą DZY  Ń SKIEGO Marcin Baranowski Biblioteka Uniwersytecka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Paw ł a II University Library of The John Paul II Catholic University of Lublin Streszczenie.  Ignacy Pr  ą  dzy ń ski – uczestnik wojen napoleo ń skich, genera ł  i kwatermistrz gene-ralny naszej armii w okresie powstania listopadowego, nale ż y do najwybitniejszych polskich teoretyków wojskowych. Jest autorem ponad 60 prac z dziedziny sztuki wojennej. Znaczna cz ęść  z nich zosta ł a wydana drukiem. Istotne miejsce w dorobku pi ś mienniczym Pr  ą  dzy ń skiego zajmuje obszerny traktat O sztuce wojennej. Kurs taktyki , który wci ąż  pozostaje w r  ę  kopisie. Stanowi on niedoko ń czony podr  ę  cznik dla oficerów armii Królestwa Kongresowego, a jednocze ś nie znakomi-te ź ród ł o na temat wiedzy i pogl ą  dów jego autora. Artyku ł  koncentruje si ę   na kwestii przeprowa-dzenia modelowego ataku na konwój wed ł ug instrukcji zawartych we wspomnianym traktacie Pr  ą  dzy ń skiego. W celu uzupe ł nienia obrazu pogl ą  dy autora zosta ł y skonfrontowane z opiniami wybranych teoretyków polskich i obcych. S ł owa kluczowe: Ignacy Pr  ą  dzy ń ski, powstanie listopadowe, sztuka wojenna   Zg łę   bianie zagadnie ń  zwi ą  zanych z histori ą   wojskowo ś ci Królestwa Kongre-sowego i powstania listopadowego stawia dzisiejszego badacza przed szeregiem nie ł atwych wyzwa ń . Problemy wynikaj ą   przede wszystkim ze zniszcze ń  wojen-nych, które znacznie zmniejszy ł y zasób dost ę   pnych ź róde ł . Tym wi ę  kszego zna-czenia nabieraj ą   materia ł y, które ocala ł y, ale do dzi ś  pozostaj ą   nie w pe ł ni wy-korzystane. Do tego rodzaju „pere ł ek” bez w ą  tpienia zaliczy ć  mo ż na O sztuce wojennej. Kurs taktyki  pióra Ignacego Pr  ą  dzy ń skiego – jednego z najwybitniej-szych polskich teoretyków wojennych, oficera napoleo ń skiego i autora planów najwa ż niejszych operacji prowadzonych przez Wojsko Polskie w wojnie z Rosj ą   1830–1831 r. 1   1  Biografia Pr  ą  dzy ń skiego zosta ł a ju ż  kilkakrotnie opracowana, dlatego w ą  tek ten pomijam. Jak dotychczas najpe ł niej sylwetk  ę   genera ł a przedstawi ł  prof. Czes ł aw Bloch. Zob. C. Bloch, Gene-ra ł   Ignacy Pr  ą dzy ń  ski 1792–1850 , Warszawa 1974. Zob. te ż : [J. Moszy ń ski],  Ż   ycie Ignacego  Pr  ą dzy ń  skiego , [w:]  Pami ę tniki genera ł  a Ignacego Pr  ą dzy ń  skiego , oprac. B. Gembarzewski, wyd. II, Kraków [b. d.], s. III–XXXV, W. Tokarz, Wojna polsko-rosyjska 1830–1831 , Warsza-wa 1930.   W. Rostocki, W  ł  adza wodzów naczelnych w powstaniu listopadowym (studium histo-  186 M. Baranowski   O sztuce wojennej… Pr  ą  dzy ń skiego jak dot ą  d wci ąż  pozostaje w r  ę  kopisie, a wiadomo ś ci podawane w opracowaniach na temat traktatu opieraj ą   si ę   niemal wy łą  cznie na ustaleniach prof. Czes ł awa Blocha 2 . R  ę  kopis    przechowywany jest w Oddziale Zbiorów Specjalnych Biblioteki Uniwersyteckiej KUL pod sygnatu-r  ą   rkps. 66, stanowi ą  c cz ęść  darowizny hrabiego Jerzego Moszy ń skiego 3 . Praca jest niedoko ń czonym podr  ę  cznikiem, za pomoc ą   którego Pr  ą  dzy ń ski  planowa ł  podnie ść  kwalifikacje oficerów armii Królestwa Kongresowego 4 . W swoich rozwa ż aniach opar  ł  si ę   na teoriach autorytetów staro ż ytnych (m.in. Ksenofont, Polibiusz) i nowo ż ytnych (m.in. Tureniusz, Maurycy Saski, Guibert, Jomini), a ca ł o ść  wzbogaci ł  w ł asnymi przemy ś leniami. Najtrafniejsz ą   charakte-rystyk  ę   dzie ł a pozostawi ł  Bloch:  podkre ś li ć  nale ż y wielk  ą   erudycj ę   autora, umiej ę  tno ść  syntetycznego ujmowania przeze ń  wyda-rze ń  i osobiste zaanga ż owanie […] Ju ż  samo zestawienie najwa ż niejszych problemów […] ś wiad-czy o rozmachu, ambitnym zamierzeniu i wielkiej pracowito ś ci m ł odego podpu ł kownika. Pisane z wyczuciem historycznym i ze znajomo ś ci ą   przedmiotu poszczególne cz ęś ci i rozdzia ł y jeszcze do dzi ś  budz ą   zainteresowanie czytelnika 5 . Traktat ma posta ć  oprawnego w p ł ótno poszytu, zawieraj ą  cego po łą  czone ar-kusze czerpanego papieru ró ż nych formatów. W sumie obejmuje 614 stron, z czego zapisane zosta ł y 542. Dzie ł o nie ma charakteru zamkni ę  tego, ostatni rozdzia ł  pozostaje niedoko ń czony, a cz ęść  wcze ś niejszych partii tekstu wyst ę   pu- je w kilku wersjach. Rozpozna ć  mo ż na dwa charaktery pisma, przy czym domi-nuje r  ę  ka Pr  ą  dzy ń skiego. Prof. Bloch, na podstawie korespondencji autora, okre- ś li ł  czas powstania dzie ł a na lata 1822–1823. Zaproponowan ą   datacj ę   mo ż na dodatkowo potwierdzi ć , poddaj ą  c dok  ł adnym badaniom liczne filigrany (wyst ę  - puje kilka gatunków papieru). Ju ż  wst ę   pna analiza znaków wodnych dowiod ł a, ż e cz ęść  materia ł u pisarskiego wykorzystanego przez Pr  ą  dzy ń skiego pochodzi ł a z czerpalni papieru w Woli Stadnickiej k. Ko ń skich, która funkcjonowa ł a co najmniej od roku 1819 6 . Niestety stan zachowania tekstu w wielu miejscach  pozostaje daleki od zadowalaj ą  cego. W wyniku zalania górna cz ęść  kilkudzie-si ę  ciu stron uleg ł a zniszczeniu, cho ć  niektóre fragmenty mo ż na odczyta ć  w ś wietle ultrafioletowym. ryczno-prawne) , Wroc ł aw 1955, M. Tarczy ń ski, Generalicja powstania listopadowego , War-szawa 1980. T. Strze ż ek,  Iganie 1831 , Warszawa 1999, Idem,  Polska ofensywa wiosenna w 1831 roku , Olsztyn 2002. 2  C. Bloch, op. cit. , s. 86–100. Por. J. Sikorski,  Polskie pi  ś miennictwo wojskowe od XV do XX wieku , Warszawa 1991, s. 225–228,   L. Wyszczelski,  Historia polskiej my  ś li wojskowej , War-szawa 2001, s. 106–108. 3  A. Wojtkowski,  Inwentarz R ę kopisów Biblioteki Uniwersyteckiej Katolickiego Uniwersytetu  Lubelskiego  (rkps.), W. Cabaj,  Darowizna Jerzego Moszy ń  skiego dla Biblioteki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego , „Teka Komisji Historycznej PAN Oddzia ł  w Lublinie”, t. 2 (2005), s. 42–72. 4  L. Ł ukaszewicz,  Rys dziejów pi  ś miennictwa polskiego , Pozna ń  1860, s. 299. 5  C. Bloch, op. cit. , s. 89, 91. 6  http://www.konskie.org.pl/2010/06/wola-stadnicka-czerpalnia-papieru.html. Dost ę   p z 4 XI 2010.   Zasadzka […]  uderzy iak piorun – atak na konwój w ś wietle zapomnianego traktatu... 187 Zasi ę  g tematów obecnych w pracy Pr  ą  dzy ń skiego jest bardzo szeroki. Obej-muje zarówno zagadnienia zwi ą  zane z dziejami wojen, jak i rozwa ż ania na te-mat sposobu prowadzenia armii XIX-wiecznych. W ś ród kwestii poruszonych  przez 30-letniego podpu ł kownika znalaz ł y si ę   refleksje na temat atakowania nieprzyjacielskiego konwoju. Problem ten wydaje si ę   szczególnie interesuj ą  cy i pozostaje aktualny niezale ż nie od zmieniaj ą  cych si ę   warunków prowadzenia dzia ł a ń  wojennych. Powi ą  zany jest z podstawowymi sferami ż o ł nierskiego ż y-cia, tzn. walk  ą   z przeciwnikiem, a tak  ż e zmaganiem si ę   z niedostatkiem ś rodków finansowych, ż ywno ś ci czy wyposa ż enia. W dalszej cz ęś ci tekstu postaramy si ę   odpowiedzie ć  na pytanie o to, jak zdaniem Ignacego Pr  ą  dzy ń skiego powinien  by ć  prowadzony modelowy atak na konwój, a tak  ż e jak proponowane przez niego rozwi ą  zania prezentowa ł y si ę   na tle pomys ł ów innych autorów. *** Wed ł ug Pr  ą  dzy ń skiego pierwszym etapem przygotowa ń  do ataku na konwój  powinno by ć  zebranie wiadomo ś ci o trasie jego przemarszu i ukszta ł towaniu terenu. Równie wa ż ne zagadnienia stanowi ł y si ł a i jako ść  oddzia ł ów eskorty, a tak  ż e charakterystyka jej dowódcy. Mówi ą  c w skrócie, atakuj ą  cy „potrzebuie mie ć  zupe ł nie te ż  same wiadomo ś ci [o konwoju – M. B.], co i ten który go pro-wadzi” 7 .   Dopiero dysponuj ą  c tymi informacjami mo ż na dokona ć  wyboru miej-sca zasadzki. Wszelkie cia ś niny, mieysca nie otwarte, wzgórza, lasy, nadbrze ż a, p ł oty, wioski, zbo ż a nawet i inne przeszkody zdadz ą   si ę   do za ł o ż enia zasadzki; nayprzód ż e u ł atwiai ą   [sic! – M. B.] zakrycie swego woyska, a potem ż e s ą   na przeszkodzie nieprzyiacielowi do rozwini ę  cia i ucieczki 8 . Spo ś ród tej listy wed ł ug autora traktatu na pierwsze miejsce wysuwa si ę    cia-  ś nina . Poj ę  cie to, oznaczaj ą  ce zw ęż enie (fr. défile ), bardzo cz ę  sto pojawia si ę   na kartach opisów walk z pierwszej po ł owy XIX w. To w ł a ś nie przez défile (a nie w ą  wóz) szar  ż owali nasi szwole ż erowie pod Somosierr  ą  9 . Pu ł kownik Piotr Ł a-gowski w r  ę  kopisie swojej encyklopedii wojskowej pozostawi ł  interesuj ą  c ą   cha-rakterystyk  ę   tego rodzaju miejsc: Zai ę  cie cie ś nin, przey ś cie przez nie, lub cofanie si ę  , podobnie w w ą  wozach, iak si ę   wydai ą   na  pozor ł atwe, iednak potrzebui ą   wielkiéy zdatno ś ci, przezorno ś ci u Dowodzcy. – Ka ż de przey ś cie cofanie wielkie ma korzy ś ci i skutki w dobrych rozporz ą  dzeniach, szybkim zai ę  ciu uprzedzai ą  c mieprzyiaciela, – Cie ś niny i w ą  wozy mo ż na nazwa ć  naturalnemi twierdzamy [sic! – M. B.] 10 . 7  BU KUL, rkps. 66, I. Pr  ą  dzy ń ski, O sztuce wojennej. Kurs taktyki , s. 210. [Dalej jako: O sztuce wojennej… ]. 8  Ibidem, s. 219. 9  R. Morawski, A. Nieuwa ż ny, Wojsko Polskie w s ł  u  ż bie Napoleona. Gwardia: szwole  ż erowie, tatarzy. eklererzy, grenadierzy , Warszawa 2008, s. 22. 10  Biblioteka Polska w Pary ż u, rkps. 431,  Papiery Piotra  Ł agowskiego , t. VIII,  Encyklopedia wojskowa.  188 M. Baranowski   Pr  ą  dzy ń ski, zale ż nie od szeregu czynników (m.in. si ł y oddzia ł ów w ł asnych i nieprzyjaciela), zaleca ł  przepuszczenie pewnej cz ęś ci konwoju przez zw ęż enie, a nast ę   pnie wykonanie ataku 11 . Wówczas „oddzia ł y eskorty podzielone i nie mog ą   sobie udziela ć  pomocy” 12 . W przypadku innych rodzajów terenu autor r  ę  kopisu udzieli ł  jedynie zdaw-kowych wyja ś nie ń . Ograniczy ł  si ę   w zasadzie do uwag na temat zachowania odpowiednich ś rodków ostro ż no ś ci tak, aby zwiadowcy przeciwnika za wcze- ś nie nie zauwa ż yli jednostek uszykowanych do ataku. Z tego powodu zaleca ł  ukrycie si ę   w lesie w pewnej odleg ł o ś ci od drogi. Dobrze orientuj ą  c si ę   jednak w praktyce s ł u ż  by wojskowej, zaznaczy ł , ż e mo ż na liczy ć  na pewn ą   niedba ł o ść  nieprzyjacielskich czat („tam [w g łą   b lasu – M. B.] im zazwyczay lenistwo nie dozwala si ę   zapuszcza ć ”) 13 . Oddzia ł y schowane w zbo ż u mia ł y zosta ć  roz ł o ż one w lu ź nym szyku 100–200 kroków od drogi, ponadto Pr  ą  dzy ń ski radzi ł  „poleci ć  ludziom aby iaknaymniey stratowali” 14 , co zapewne s ł u ż y ć  mia ł o zachowaniu tajemnicy. Z tej samej przyczyny zasadzka we wsi wydawa ł a si ę   mo ż liwa do zrealizowania jedynie w obliczu dobrych relacji z mieszka ń cami. Kwestia zachowania tajemnicy kilkakrotnie zosta ł a poruszona przez Pr  ą  -dzy ń skiego. O planowanej operacji radzi ł  poinformowa ć  jedynie 1–2 najwier-niejszych oficerów. Niezwykle wa ż ny by ł  równie ż  dobór ż o ł nierzy wchodz ą  -cych w sk  ł ad oddzia ł u uderzeniowego („powinni byd ź  na wszystko gotowi”) 15 . Jednostki maszeruj ą  ce na miejsce ataku mia ł y porusza ć  si ę   bocznymi drogami, a ś lady na piaszczystych nawierzchniach zaciera ć  ci ą  gn ą  c za sob ą   ga łę  zie z li- ść mi. W b ł ocie zamiast ga łę  zi u ż ywany by ł  „kloc jak wa ł ek”. Oddzia ł y powinny osi ą  gn ąć  wyznaczone pozycje na krótko przed samym atakiem. Obowi ą  zywa ł  zakaz palenia tytoniu, prowadzenia rozmów i odk  ł adania broni. Jednocze ś nie zalecano odpowiedni ą   ostro ż no ść  przy operowaniu elementami uzbrojenia, które mog ł y po ł yskiwa ć  w s ł o ń cu. W ł asne stra ż e mia ł y zosta ć  ograniczone do mini-mum, a rol ę   obserwatorów Pr  ą  dzy ń ski przewidzia ł  dla „podoficerów rozgarnio-nych z dobrym wzrokiem”, których proponowa ł  skierowa ć … na drzewa 16 . Oczywi ś cie niekiedy trudno by ł o okre ś li ć  dok  ł adny moment pojawienia si ę   konwoju. Je ż eli czas oczekiwania si ę   wyd ł u ż a ł , wtedy jednostki przygotowane do ataku mog ł y odpoczywa ć  partiami. Dotyczy ł o to jedynie dnia, 11    Ie  ż eli si ł   y nasze na  ż aden sposób nie dozwalai ą  przedsi ę wzi ę cia na ca ł   y konwóy, ie  ż eli nie ieste  ś my w stanie mie ć  do czynienia z ca łą  eskort  ą  , trzeba upatrzy ć  cia  ś nin ę ; zbli  ż  y ć  si ę  taiem-nie przepu  ś ci ć  cz  ęść  konwoiu i eskort  ę  i dopiero  ż  ywo uderzy ć  , wyznaczai ą c oddzia ł   na zama- skowanie przeprawy i niedopuszczenie posi ł  ków od oddzia ł  ów b ę d  ą cych iu  ż  na przodzie.  Ie  ż eli wi ę ksza cz  ęść  eskorty znayduie si ę  przy tylney stra  ż  y, lepiey uderzy ć  na czo ł  o, i odci ąć   pierwsz  ą  cz  ęść  pierwsz  ą  dywizy ą  powy  ż ey cia  ś niny .   Zob. O sztuce wojennej… , s. 214.   12   O sztuce wojennej… , s. 213. 13  Ibidem, s. 221. 14  Ibidem, s. 222. 15  Ibidem, s. 217. 16  Ibidem, s. 218–219.   Zasadzka […]  uderzy iak piorun – atak na konwój w ś wietle zapomnianego traktatu... 189 wnocy [sic! – M. B.] wszystko czuwa ć  musi. Wi ę  ksza bowiem cz ęść  ludzi z nienacka obudzo-nych, ani s ł yszy, ani rozumie, ani wstanie wykona ć  co trzeba; mog ą   zatem wszystko popsu ć 17 . To w ł a ś nie noc wymieniana jest w ś ród pór najbardziej sprzyjaj ą  cych zasta-wieniu zasadzki. Atakuj ą  cy móg ł  wówczas liczy ć  na spot ę  gowanie efektu za-skoczenia. Miejsce akcji musia ł o jednak zosta ć  szczegó ł owo rozpoznane za dnia. Noc stanowi ł a równie ż  pewne u ł atwienie dla obro ń ców, je ś li ci zdecydo-wali si ę   na ucieczk  ę  18 . Za momenty odpowiednie do przeprowadzenia ataku Pr  ą  dzy ń ski uzna ł  równie ż  popasy 19 , formowanie konwoju oraz zmierzch na krótko przed zako ń czeniem dziennego przemarszu 20 . Przed rozstawieniem swoich oddzia ł ów dowódca powinien by ł  zwo ł a ć  od- praw ę   dla oficerów prowadz ą  cych poszczególne jednostki, przedstawi ć  ogólny zarys planu dzia ł ania i dokona ć  rozdzielenia zada ń 21 . Nieprzyjaciela mo ż na by ł o dodatkowo „zach ę  ci ć ” do wej ś cia na wybrany teren podst ę   pem – ma ł ym oddzia- ł em, który pozorowa ł  ucieczk  ę  , a nawet… fa ł szywym konwojem 22 . Kiedy wreszcie nadszed ł  w ł a ś ciwy moment, nast ę   powa ł  atak. Wedle zalece ń  Pr  ą  dzy ń skiego wykonanie zadania najlepiej by ł o roz ł o ż y ć  na kilka oddzia ł ów nacieraj ą  cych niemal jednocze ś nie z ró ż nych kierunków 23 . Ka ż da z kolumn ude-rzeniowych powinna sk  ł ada ć  si ę   z oddzia ł u g ł ównego oraz rezerwy. Ta ostatnia mog ł a w odpowiednim momencie w łą  czy ć  si ę   do ataku lub, w razie niepowodze-nia, os ł oni ć  odwrót 24 . W miejscu dogodnym do obserwacji pola walki stan ąć  mia ł  odwód g ł ówny pod komend ą   naczelnego dowódcy. Rola odwodu polega ł a na wej ś ciu do walki w decyduj ą  cym momencie, zale ż nie od rozwoju sytuacji. Np.: Ie ż eli konwoiowi nadchodz ą   posi ł ki; rezerwa powinna si ę   stara ć  przeci ąć  im drog ę   i niedopu ś ci ć . Sam naczelnik wtenczas tylko osobi ś cie uderzy, gdy chodzi o czyn stanowczy 25 . Je ś li w ataku na konwój bra ł y udzia ł  jednostki konne, ich zadania sprowadza- ł y si ę   do n ę  kania przeciwnika (m.in. eliminacji ż o ł nierzy i wo ź niców odmawia-   17  Ibidem, s. 220. 18  Ibidem, s. 224. 19    zw ł  aszcza latem. Stra  ż e znu  ż one, wszystko rozespane […] . Od samego po  ś  piechu  ż o ł  nierze nie trafi ą  do szeregów nie poznai ą  swey broni – Wo  ź nicy nie trafi ą  do swoich wozów, a mo  ż e i drapn ą .  Zob. O sztuce wojennej… , .s. 214. 20  Wówczas na eskort ę   niekorzystnie mia ł a dzia ł a ć   ch ęć  przy  ś  pieszenia [sic! – M. B.] chwili spo-czynku, gdy wprowadzai ą  du  ż e zaniedbanie, opuszczanie w zastosowaniu  ś rodków ostro  ż no  ś ci . Zob. Ibidem, s. 214.   21  Ibidem, s. 218. 22   wy  ś l  ą  si ę  istotnie fóry [sic! – M. B.] lub trzod  ę  bez warto  ś ci – eskort  ą ; ta spostrzeg  ł   szy nie- przyiaciela cofa si ę  , lecz wolno w blisko  ś ci zasadzki pierzchnie i porzuci wozy. Nieprzyiaciel  zaymie si ę  rabowaniem […]  natenczas zasadzka wypadnie . Zob. Ibidem, s. 224. 23    Pierwszy oddzia ł   zast  ą  pi i uderzy  ś mia ł  o na czo ł  o. Za znakiem pierwszych wystrza ł  ów drugi  zamyka ogon, trzeci […]  przecina kolumn ę . Zob. Ibidem, s. 221. 24  Ibidem, s. 211. 25  Ibidem, s. 213.
Similar documents
View more...
We Need Your Support
Thank you for visiting our website and your interest in our free products and services. We are nonprofit website to share and download documents. To the running of this website, we need your help to support us.

Thanks to everyone for your continued support.

No, Thanks